Motorola,  Smartfony

Mocne i słabe strony moto g06 power – niezłego smartfona za 400 zł

Czy warto kupić moto g06 power za 400 zł? To jeden z najtańszych smartfonów, który poleciał ze mną do Szkocji na wyprawę bez ładowarki. W niektórych aspektach sprawdził się wybornie, a w innych przeciętnie.

Jeśli szukasz telefonu do 500 złotych, musisz rozważyć ofertę Motoroli – przetestowałem model moto g06 power i wiem, czy nadaje się do codziennego użytkowania.

Kuszącą cechą smartfona jest bateria o pojemności 7000 mAh – co ciekawe, upakowana w bardzo cienkiej obudowie, co zaliczam na poczet zalet. Z takim ogniwem możecie wybrać się w daleką podróż bez ładowarki, u mnie wytrzymał od piątku do wtorku, i to z zapasem 27%!

Łyżeczką dziegciu w beczce miodu jest powolne ładowanie o mocy 18 W. W praktyce g06 power musi spędzić przy gniazdku prawie 2 godziny – jeśli Wam się śpieszy, to w godzinę naładujecie go od 10 do 60%.

Najtańsze telefony mają tę trudność, że muszą rywalizować z taniejącymi średniakami, które nierzadko są wyposażone w znacznie lepsze podzespoły. Przykład z podwórka? Porównałem g06 power z osobistą g24 power, zgarniętą na wiosnę za około 470 zł.

G24 power ma 8GB RAM-u zamiast 4GB, 256GB pamięci zamiast 64GB i NFC, więc już na starcie wyprzedza g06 power w ważnych dla wielu użytkowników aspektach. Nowy model ma jednak lepszy aparat fotograficzny – pojedynczy sensor 50MP.

W mojej recenzji na YouTube zwróciłem uwagę, że tylny panel prezentuje się tak, jakby posiadał podwójny obiektyw, ale to nieprawda – głównemu aparatowi towarzyszy atrapa.

Z pomocą g06 możecie nagrywać w rozdzielczości maksymalnie Full HD 1080p w 30 klatkach na sekundę. Taki zestaw już na nikim nie robi wrażenia, ale wystarcza do uchwycenia podstawowego vloga, co starałem się udowodnić w recenzji, biorąc na tapet szkockie wzgórza.

Naturalnie filmom brakuje stabilizacji, lecz tę niedogodność potrafi skutecznie poprawić oprogramowanie – już po kręceniu możecie ustabilizować klip i działa to wybornie.

Na co dzień moto g06 power pracuje stabilnie i wydajnie, okazjonalnie cierpiąc na przycięcia systemu. W żadnym razie nie nazwałbym tego wadą dyskwalifikującą, a raczej naturalnym stanem rzeczy – pamięć 4/64 GB nie obiecuje cudów, choć tę wewnętrzną można rozszerzyć za pomocą karty microSD.

To, co mnie bolało najbardziej, to tylko przeciętna rozdzielczość ekranu HD+ oraz brak NFC, bo uwielbiam płacić smartfonem. Te mankamenty potrafią załagodzić inne elementy wyposażenia – złącze słuchawkowe jack, odporny materiał tylnego panelu i tacka na dwie karty nanoSIM.

Krótko podsumowując, moto g06 power to sensowny wybór w niskiej półce – szczególnie jeśli w pobliżu nie ma innego taniejącego średniaka. Nie jest to ani wybitny, ani tragiczny smartfon. Ot, zwykłī telefon na co dzień. I jestem pewny, że wielu z Was nie będzie to absolutnie przeszkadzać.